sobota, 23 listopada 2013

Jakie jest Wasze zdanie o bioenergotrapeutach, wyciągach ziołowych i suplementach diety???

Pod koniec września zachorowała nasza suczka Kira. Zaczęła mieć problemy z chodzeniem. Kulała oszczędzając prawą tylną łapkę.. Początkowo bagatelizowaliśmy jest stan ale kiedy zaczęła kuleć tak, że chodzenie sprawiało jej duże problemy, udaliśmy się do weterynarza.Weterynarz po dokładnym obejrzeniu  psicy stwierdził, że to prawdopodobnie zmiany zwyrodnieniowe powodują ból, co nie jest niczym dziwnym w jej wieku (ponad 9 lat) i z jej wagą (całe 18 kg). Dał jej lekarstwo (o działaniu przeciwbólowym i przeciwzapalnym), które -miałam podawać jej do mordki raz dziennie- przez dziesięć dni. Po tym czasie kazał ponownie się pojawić. Po kilku dniach pieskowi się poprawiło. Chodziła prawie bez problemu. Jednak kiedy lekarstwo  się skończyło problemy powróciły. Lekarz zalecił kolejnych 5 dawek lekarstwa jednak zaznaczył, że jeśli to nie pomoże należy zastanowić się nad  zrobieniem zdjęcia by sprawdzić co się z łapką dzieje. Konieczność zrobienia zdjęcia przeraziła mnie, bo w przypadku psiaków wiąże się z koniecznością podania środka usypiającego. W przypadku starszych psiaków może to być niebezpieczne. Kolejne dawki leku nie pomogły. Kira chodziła coraz gorzej. Na kolejnej wizycie poprosiłam o zastrzyk przeciwbólowy i umówiłam się na zdjęcie. Następnego dnia po zastrzyku było super. Dlatego odwołałam termin na zrobienie zdjęcia i poprosiłam o zastrzyki. Dostała ich w sumie 5. Niestety w kilka dni po zakończeniu serii stan jej łapki zaczął się pogarszać. Wtedy przypomniało mi się, że nowy sąsiad z działki, kiedyś w rozmowie twierdził, że jest  bioenergoterapeutą i polecał się w przypadku problemów ze zdrowiem. Umówiliśmy się z nim na wizytę. Ten po obejrzeniu psa, stwierdził, że Kira ma mocno zapchane jelita i prawdopodobnie wytworzyły się jakieś toksyny, które spowodowały ból łapki. Przypomniało nam się, że krótko przed zachorowaniem Kira była odrobaczana. Powiedzieliśmy mu o tym, a on stwierdził, że prawdopodobnie po podaniu leku  Kira za mało piła i wszystko się zatrzymało w jelitach. Wymasował ją, a potem polecił wyciąg z lucerny (chlorofil).  Kazał wlać jej tego specyfiku do wody i tylko to podawać do picia. Trochę się obawialiśmy czy zechce to pić, ponieważ specyfik ten ma lekko miętowy zapach. Po kilkunastu godzinach od postawienia wody z dodatkiem Kira zdecydowała się na wzięcie łyka. Chyba jej zasmakowało, bo potem piła go już bez problemów. Jednak stan jej łapki nie poprawiał się. Zapisałam się w kolejkę do innego weterynarza, który cieszy się świetną opinią. Jenak termin wyznaczono dopiero na 5 grudnia. Dlatego postanowiliśmy iść na jeszcze jedną wizytę do sąsiada bioenergoterapeuty. Kira znowu została wymasowana. Kazał w dalszym ciągu podawać jej ten specyfik i uzbroić się w cierpliwość. Byliśmy u niego w sobotę, a w poniedziałek przeżyłam szok. Pies już na pierwszym porannym spacerze szedł na 4 , a nie jak wcześniej na 3 łapkach. W środę chciała biegać. A dziś ( po 2 tygodniach od podania tego specyfiku) chodzi już prawie normalnie. Jeszcze nie jest idealnie bo jak wstaje to ma problemy, ale już po chwili idzie już sprawnie. Ożywiła się, szczeka i mordka jej się wreszcie uśmiecha. A ja nie wiem co o tym myśleć?!?!
 Jeśli będzie wszystko w porządku to w środę odwołam zaplanowaną na 5 grudnia wizytę u weterynarza. Ten specyfik planuję jej podawać jeszcze przez 2 tygodnie, a potem będzie dostawała wodę i zobaczymy jak się wszystko potoczy.

 Na pierwszym planie suczka sąsiada Marysia


6 komentarzy:

  1. Kasiu, cudownie wyleczona sunia. Ja wierzę w leki pochodzenia naturalnego. Moja suczka (już nie żyje miała 20 lat) też była chora i wiek jej był podeszły (15 lat) była leczona przez homeopatę, zresztą mojego lekarza. Po tym leczeniu żyła jeszcze 5 lat, a weterynarze nie dawali jej szans. Nadmienię, że od 13 lat leczę się tylko homeopatycznie. Nie choruję, wyleczyłam zatoki, wysokie ciśnienie, reumatyczne zapalenie stawów i migrenę na którą cierpiałam od dzieciństwa. Polecam taką alternatywę. Tylko trzeba znaleźć prawdziwego lekarza homeopatę. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego wynika, że warto stosować alternatywne metody leczenia nawet u zwierząt. Czy mogę prosić o troszeczkę więcej informacji o tym w jaki sposób można pomóc przy wysokim ciśnieniu, reumatycznym zapaleniu stawów ( mam takie przypadki w rodzinie) i migrenie ( to akurat mnie bardzo interesuje). Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Bardzo nas wszystkich cieszy poprawa zdrowia Kiry, życzymy pełnego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki. Kira wygląda zdecydowanie lepiej niż podczas Waszej ostatniej wizyty.

      Usuń
  3. Zwierzęta bardzo dobrze reagują na leczenie alternatywne i coraz więcej spotyka się lekarzy wet. którzy są homeopatami. Ja swoje psiaki też wspomagam naturalnymi preparatami. Pozdrawiam serdecznie Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przejściach z moim psiakiem muszę przyznać, że alternatywne metody leczenia warto stosować..

      Usuń